piątek, 19 lutego 2016

Moja rehabilitacja po wypadku. :-(

Jak Wam juz wczesniej wspominalam mialam we wrzesniu ubieglego roku wypadek samochodowy. Na szczescie nie grozny, ale jak dla mnie  bylo to traumatyczne przezycie. W ulamku sekundy moje zycie zostalo zagrozone. Gdy siegam pamiecia do tego dnia to az mi sie slabo robi (zdjecia zaczerpniete ze zrodla). Pozwolcie, ze zaczne od poczatku .....



Wracalam z pracy do domu ...byla bardzo brzydka, deszczowa pogoda. Jakas szalona kobieta nagle wyjechala centralnie przed moje auto.... niestety nie zdazylam zahamowac i  zatrzymalam sie na jej samochodzie. To co pamietam to wyjacy klakson i duszacy dym wydzielajacy sie z poduszki powietrznej. Bylam w szoku i bardzo piekla mnie lewa reka .....to bylo male oparzenie od proszku z poduszki. Nie wiedzialam co mam robic, otworzylam okno, bo brakowalo mi powietrza. Teraz to widze wszystko jak we mgle. Jakis mezczyzna zadzwonil po karetke pogotowia i policje. Przyjechali bardzo szybko.  Policjant pytal mnie co sie stalo, czy nic mi nie jest i poprosil o dokumenty. Powiedzialam, ze dobrze sie czuje tylko piecze mnie reka. Myslalam, ze ktos z karetki podejdzie do mnie i cos mi poda na to poparzenie. Wyobrazcie sobie, ze nie bylo zadnego zainteresowania ze strony personelu medycznego. Troche to dla mnie dziwne .....pogotowie przyjezdza na miejsce wypadku, a nie zajmuje sie poszkodowanym. 
W miedzy czasie zadzwonilam do mojego meza, ale nie mogl odebrac gdyz byl w pracy. Zadzwonilam tez do mojej bardzo dobrej znajomej Ewy, zeby mi pomogla. Ona i jej narzeczony zajeli sie mna bardzo nalezycie za co jestem im bardzo wdzieczna.....opatrzyli rane, nakarmili i zawiezli do domu. 

Dopiero na drugi dzien czulam efekty wypadku. Bolala mnie glowa, kark i plecy. Wszystko dopiero wychodzilo .....zaczely tez pojawiac sie siniaki na brzuchu i nodze - to od szarpniecia pasami bezpieczenstwa. Mam takie cialo, ze lekko sie uderze i juz mam siniaka, a po tym wypadku siniaki wygladaly naprawde okropnie.
Zaczela sie tez typowa w USA procedura po wypadkowa: wizyty u lekarzy, mnostwo przeswietlen, zdjecia rentgenowskie (X-ray), rezonans magnetyczny. Potem rehabilitacja u kreglarza (chiropractor) do ktorego skierowal nas nasz prawnik, zajmujacy sie sprawa o odszkodowanie za poniesiony uszczerbek na zdrowiu. Rehabilitacja (jak to mozna nazwac rehabilitacja) trwala prawie 3 miesiace. Na zabiegi jezdzilam 3 lub 2 razy w tygodniu. Za wszystkie kuracje nie placilam nic, placilo nasze ubezpieczenie samochodowe. Zabiegi polegaly glownie na nastawianiu kregow, na co sie za czesto nie zgadzalam oraz elektrostymulacji miesni karku i plecow. Byla tez terapia ultradzwiekowa (Ultrasound Therapy), dotlenianie antyoksydantami oraz terapia decompresacyjna (Spinal Disc Decompression). Wszystko to pieknie wygladalo....byc moze jeszcze lepiej brzmialo,  ale w rzeczywistosci to byla jedna wielka "sciema". Kazda sesja trwala godzine, albo mniej w zaleznosci od dnia i ilosci pacjentow. W tym czasie bylo 15 minut na elekstrostymulacje miesni karku lub plecow. Kolejne 15 minut to terapia ultradzwiekami, gdzie pomocnik kreglarza smarowal kark zelem i jezdzil rozgrzewajaca raczka po karku. Czasami to trwalo nawet krocej, bo w miedzyczasie trzeba bylo odebrac telefon. Najdluzej bo okolo 20 minut trwala sesja na maszynie dekompresacyjnej. Samo zakladanie oprzyrzadowania do niej trwalo az 5 minut. Polegalo to na lezeniu na lozku specjalnie do tego przygotowanym, usztywniona pasami, gdzie pod cisnieniem moj kregoslup byl delikatnie rozciagany. Do tego mialam podlaczona rurke z tlenem i antyoksydantami. To byl chyba jedyny zabieg, ktory dawal ukojenie i pomagal w moim dojsciu do zdrowia. 



Po kuracji dekompresacyjnej bylo nastawianie kregow szyjnych lub ledzwiowych. Lekarz chcial to robic przy kazdej mojej wizycie, ale nie zgadzalam sie na to. Uwazam, ze zbyt czeste nastawienie nie jest dobre dla kregoslupa, identycznego zdania jest moj maz, ktory w Polsce uczyl sie rehabilitacji, a na dodatek ja sie bardzo tego boje i nie potrafie sie rozluznic. Jesli pacjent jest spiety "nastawianie" nie jest wskazane, gdzyz mozna wyrzadzic jeszcze wieksza krzywde. 

Ku mojemu zaskoczeniu nie bylo zadnych masarzy manualnych, zapytalam kreglarza dlaczego nie stosuje masarzy przy rehabilitacji powiedzial, ze za tego typu zabiegi nie chce placic ubezpieczenie. Nie bylam z tego faktu zadowolona. Nie wiedzielismy o tym wczesniej, a nie bylo juz czasu na zmiane lekarza prowadzacego i zaczynania wszystkiego od poczatku. Tak wiec, czasami masowal moje obolale plecy moj kochany maz, co sprawialo mi ogromna ulge.   

Z perspektywy czasu uwazam, ze rehabilitacja na Florydzie jest na bardzo niskim poziomie. Nie wiem, czy ja tak trafilam na slabego lekarza, czy tak jest wszedzie. Leczenie jest niekompletne i absurdalne. Nie ma dobrych specjalistow od masarzy, naokolo sami kreglarze, ktorzy kasuja niemale pieniadze za swoje uslugi, a tak naprawde nie maja "zielonego pojecia" co to jest rehabilitacja.  Do pelnej terapii brakowalo masarzy manualnych. :-( 
Podczas mojej kuracji najbardziej mi pomogla maszyna dekompresacyjna oraz dotlenianie antyoksydantami, ktore zniwelowalo moje bole glowy i migreny. 


To tyle mojej historii o rehabilitacji powypadkowej.  Jestem zawiedziona i zaskoczona cala ta terapia. Na dzien dzisiejszy czekam na zakonczenie sprawy i odszkodowanie. 


Jestem ciekawa jakie Wy macie doswiadczenia zwiazane z rehabilitacja. Ciekawe, czy w Polsce jest podobnie? Jestem ciekawa Waszych historii. 

Mozecie mnie tez zobaczyc na:

...........................................................................
DZIEKUJE ZA KAZDY KOMENTARZ. ㋡  / THANK YOU FOR YOUR COMMENTS. ㋡  
KOMENTARZ POJAWI SIĘ PO ZATWIERDZENIU PRZEZ WLASCICIELA BLOGA. /ALL COMMENTS WILL APPEAR AFTER APPROVAL  BY THE BLOG OWNER.
WSZYSTKIE KOMENTARZE ZAWIERAJACE LINKI (DO BLOGOW, SKLEPOW ITP.) NIE BEDA UDOSTEPNIANE NA BLOGU.
COMMENTS CONTAINING ALL LINKS (TO BLOGS, SHOPS ETC.) WILL NOT BE SHARED TO BLOG.

11 komentarzy:

  1. Asiu, u nas na rehabilitację czeka się ponad rok. Na rezonans kilka miesięcy. Samo życie. Pozdrawiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi sie, ze po wypadku lekarz kazalby czekac na rezonans i rehabilitacje kilka miesiecy. :-)

      Usuń
    2. Niestety takie są często realia, jedynie pacjenci przewiezieni od razu po wypadku do szpitala omijają kolejki. Sama po kontuzji nogi w listopadzie jeszcze się nie doczekałam na rehabilitację, a USG kolana będę mieć dopiero w kwietniu.

      Usuń
  2. Rehabilitacja po wypadku to nic przyjemnego. Najważniejsze to się nie poddawać i cały czas walczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem i nie poddaje sie....raz jest lepiej, raz gorzej. :-)

      Usuń
  3. W Polsce jest podobnie. Jeśli płaci się z ubezpieczenia to nigdy nikt Ci nie pomoże, nie ma się co łudzić. Chodziłam kiedyś na masaże do szpitala na bolący kręgosłup i nic nie pomogły, szkoda czasu. Moja mama, też po wypadku samochodowym, miała taką rehabilitacje że szkoda gadać... Wypożyczyliśmy jej z neurona sprzęt do rehabilitacji i przychodził rehabilitant prywatnie do niej ćwiczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak teraz to wszedzie i za wszystko trzeba placic, czy jestesm w Polsce, czy za granica.;-)

      Usuń
    2. Też nie miałam wyjścia, musiałam płacić za każdą wizytę fizjoterapii po 100zł w gabinecie Rehapro. Czy to Kraków czy Warszawa czy Nowy York, widzę, że człowiek po wypadku nie ma szans na normalne życie jak nie zapłaci.

      Usuń